RAPORT HARVARD MEDICAL SCHOOL
fragmenty artykułów opublikowanych przez Newsweek
Polska w nr 42/2004 z dnia 17.10.04r.
W treści cytowanych artykułów znajdziesz opinie
specjalistów dotyczące wpływu relaksu, medytacji, jogi,
pozytywnego myślenia, pracy z oddechem, przebaczenia i
hipnozy na stan
zdrowia fizycznego, psychicznego i duchowego człowieka.
„CIAŁO I UMYSŁ ”
Uwierz w siebie i bądź zdrów. Naukowcy udowodnili , że
nasze myśli i emocje są więcej warte niż skalpel i garść
tabletek. Nadchodzi przełom w medycynie.
Wyobraźcie sobie, że wskutek choroby Parkinsona ledwie
powłóczycie nogami, a ręce tak wam drżą, że nie jesteście
w stanie uchwycić ołówka. Przyjmujecie więc propozycję
udziału w badaniach klinicznych. Po eksperymentalnej
operacji radykalnie poprawia się wasz chód, a drżenie rąk
całkowicie ustępuje. Już jesteście gotowi głosić, że
współczesna medycyna czyni cuda, gdy okazuje się, że
operacja odbyła się na niby – chirurdzy jedynie nawiercili
niewielki otwór w czaszce, by go natychmiast załatać.
Wiedza o tym, że myśli i uczucia wpływają na stan
zdrowia,
to już nie nowina.
W ostatnich dziesięcioleciach medycyna psychosomatyczna
przeszła długą drogę - od czegoś, co traktowano jako
herezję, po coś, co dziś powszechnie uznajemy.
Relacje między emocjami a zdrowiem okazują się coraz
bardziej interesujące i coraz ważniejsze.. Lęk, alienacja
czy brak nadziei nie są tylko uczuciami, również miłość,
pogoda ducha i optymizm. To stany fizjologiczne organizmu,
wpływające na zdrowie równie wyraźnie, jak np. otyłość.
Poznanie dróg łączących stany psychiczne ze zdrowiem i
umiejętność świadomego poruszania się po nich – to
największe wyzwanie współczesnej medycyny.
W dzisiejszym świecie napotykamy wiele bodźców
wywołujących napięcie psychiczne
– wiemy, że stres , który się wymknął spod kontroli
może nawet zabić. Już 90 lat temu Walter Canzon, fizjolog
z Harvardu, potwierdził, że organizm człowieka w obliczu
zagrożenia – fizycznego bądź psychicznego, prawdziwego
bądź urojonego – reaguje wzrostem ciśnienia krwi,
przyspieszeniem tętna i oddechu, napięciem mięśni. Reakcja
na napięcie psychiczne to odpowiedź fizjologiczna
organizmu , która prowadzi do wydzielania hormonów oraz
związków chemicznych wywołujących stany zapalne.
Substancje te w umiarkowanych ilościach są dla organizmu
cenne i pomocne, lecz w nadmiarze szkodzą , powodując
stany chorobowe – od bólu głowy po zawał serca.
Specjaliści są dziś przekonani , że 60 – 90% wszystkich
porad lekarskich wiąże się z dolegliwościami wywołanymi
stresem.
Naukowcy rysują wykresy , by pokazać, jak szkodzą
zdrowiu niechęć do świata i rozpacz. Ale równocześnie
udowadniają, jak wielka jest zdolność psychiki do leczenia
organizmu.
Do niedawna jeszcze większość specjalistów widziała w
efekcie placebo – który w latach 50- tych XX wieku po raz
pierwszy został opisany przez dr. Henry’ego Beechera z
Harvardu – przejaw oszukiwania samego siebie.
Dziś jednak naukowcy stwierdzają , że oczekiwania
chorego mogą bezpośrednio zmienić przebieg procesu
chorobowego.
Oto stan zdrowia osób cierpiących na chorobę Parkinsona
poprawia się radykalnie po fikcyjnej operacji. Naukowcy
porównywali obrazy mózgów tych osób ( uzyskane metodą
emisyjnej tomografii pozytonowej ) z obrazami mózgów
pacjentów , których poddano prawdziwej operacji. Zgodnie z
oczekiwaniami zabieg rzeczywisty powodował istotne
podniesienie się poziomu dopaminy – neuroprzekaźnika ,
którego niedobór występuje u osób dotkniętych chorobą
Parkinsona. Okazało się jednak ,że także u chorych ,
których samopoczucie poprawiło się w wyniku operacji na
niby , nastąpił zbliżony wzrost ilości dopaminy. W
podobnym badaniu ustalono, że
fałszywy środek przeciwbólowy jest w stanie pobudzić
naturalne mechanizmy walki z bólem w mózgu. W obu
przypadkach efekt placebo oznaczał nie tylko subiektywne
zmniejszenie się dokuczliwych objawów, lecz obiektywną,
możliwa do zaobserwowania zmianę fizjologiczną w mózgu.
Coraz więcej badań wskazuje, że każde kojące przeżycie
emocjonalne wpływa korzystnie na zdrowie fizyczne.
Badania na Harvardzie sugerują, że stan głębokiego
odprężenia, czyli poczucie wielkiego spokoju, które można
uzyskać i podczas praktyki jogi i modlitwy ( to chyba
najstarsza postać medycyny psychosomatycznej ) lub w
wyniku prostych ćwiczeń oddechowych, redukuje negatywne
skutki długotrwałego stresu.
Wtedy bowiem organizm wytwarza więcej tlenku azotu,
a związek ten jest naturalnym antidotum na kortyzol i inne
tzw. hormony stresu, substancje zatruwające w pewnych
sytuacjach organizm.
Od czynników wywołujących napięcie nie da się w życiu
uciec, a dziedziczność i wrodzony temperament sprawiają
,że niektórzy z nas są bardziej podatni na stres.
Oczywiste jest, że modlitwa nie zastąpi penicyliny i
rozsądnego odżywiania. Niemniej praktyki psychosomatyczne
mogą poprawić jakość życia. Medytacja nie wyleczy
nowotworu , ale bez wątpienia osłabi lęk i zmniejszy
niepożądane skutki kuracji , dzięki czemu chory nie będzie
czuł się tak pokrzywdzony.
Im wcześniej zdadzą sobie sprawę z tego lekarze, tym
lepiej dla pacjentów!!!
W Stanach Zjednoczonych znalezienie specjalisty , który
zajmie się zarówno ciałem jak i duszą chorego , nie jest
trudne.
W Polsce na razie zdecydowana większość medyków traktuje
chorych wyłącznie jak zbiór tkanek i narządów. Niechęć do
rozmów z pacjentami o ich problemach część lekarzy
tłumaczy brakiem czasu.
Inni zaś przyznają, że „nie widza sensu takich spotkań”
lub „ medycyna nie jest od tego”. Zalecają jedynie by
pacjent się nie denerwował, ale na pytanie jak tego
dokonać nie potrafią już odpowiedzieć.
Schorzenia wywołane stresem często nie ustępują pod
wpływem leczenia konwencjonalnymi metodami, a jeśli
obstawać przy nowoczesnych , „technicznych” sposobach i
lekach, koszty terapii mogą przewyższać i to znacznie,
korzyści.
Medycyna psychosomatyczna proponuje rozsądniejszy
punkt wyjścia. Jeśli nawet tylko w połowie spełni swoje
obietnice , to i tak zmniejszy koszty leczenia,
poprawiając nasze zdrowie i życie.. Niezależnie od
wszystkich ograniczeń ma jedną zaletę: na pewno nie
szkodzi !!!
DR HERBERT BENSON, JULIE CORLISS I GEOFFREY COWLEY
„WEŹMY SOBIE DO SERCA“
Twoje serce mogą zatrzymać gniew, samotność,
brak nadziei i miłości.
Dr Dean Ornish – przewodniczący Medicine Research
Institute , czołowy propagator skrajnie niskotłuszczowego
żywienia , obok ścisłej diety i regularnych ćwiczeń
fizycznych zaleca walkę ze stresem.
Działania obniżające napięcie
psychiczne , takie jak joga, medytacje czy udział w
zajęciach grup wsparcia, znacząco zmniejszają ryzyko
wystąpienia chorób naczyniowo- sercowych. Powodują
bowiem spadek stężenia hormonów stresowych i sprzyjają
rozluźnieniu tętnic. Poprawiają też samopoczucie fizyczne
i psychiczne. Zmniejszenie stresu sprawia, że ma się
więcej ochoty na gimnastykę, a z kolei pół godziny ćwiczeń
dziennie redukuje stres i „wyciąga” z depresji.
Przeprowadzono badania grupy osób, które podjęły radykalną
zmianę stylu życia według wskazówek dr Ornisha. Okazało
się , że po roku zmiany miażdżycowe częściowo się u nich
cofnęły, a po pięciu latach ta korzystna tendencja była
jeszcze wyraźniejszą. Tymczasem stan osób, które
otrzymywały standardową opiekę lekarską, systematycznie
się pogarszał.
Wszystkim dobrze też zrobi dbanie o kontakt z bliskimi
osobami. – Zwykłe spojrzenie na
zdjęcie osoby , którą się kocha, tłumi reakcje stresowe
– twierdzi Timothy Smith z University of Utah. Uczony
wykazał, że kilkuminutowe dodające otuchy spotkanie z
życzliwym człowiekiem obniża ciśnienie i tętno.
Dawno temu zapisano w Piśmie Świętym słowa: „Radość serca
wychodzi na zdrowie” (Księga Przysłów, 17,22)
ANNE UNDERWOOD
„MEDYTACJE NA KOLACJE”
Chwila skupienia może pomóc w zrzuceniu zbędnych
kilogramów i leczeniu chorób przewlekłych.
Negatywne i autodestrukcyjne myśli: „Jest coraz
gorzej”… mogą wpędzić w jeszcze większe kłopoty. Dlatego
lekarze coraz częściej radzą pacjentom, by próbowali
zapanować nad swoim umysłem. Ma to im pomóc uwolnić się od
lęków, towarzyszących chorobie. Taki stan można osiągnąć
stosując popularną na Zachodzie technikę MBSR – tzw.
Technikę uważności. Podczas 45-
minutowej medytacji uczestnicy uczą się obserwować to, co
dzieje się w ich ciele i umyśle: nieustanną gonitwę myśli
i doznań fizycznych. Ich powstawanie i zanikanie.
Utrzymanie takiego stanu podwyższonej gotowości uwagi nie
jest łatwe. Buddyści wskazując na panujący w nas chaos ,
mówią o małpim umyśle. Jak małpa
skacze z gałęzi na gałąź ,tak nasz umysł bez ustanku huśta
się między tym, co już było , a tym , co dopiero będzie.
Żal nam przeszłości, a jednocześnie martwimy się o
przyszłość. Nigdy nie żyjemy , tu i teraz.
Pierwsze próby kończą się zazwyczaj frustracją – podstawa
jest codzienna , systematyczna medytacja. Philippe Golin z
Uniwersytetu Stanforda zachęca swoich pacjentów ,
cierpiących na zespół lęku społecznego , by w ciągu dnia
robili sobie przerwy i obserwowali własne lęki i
zwątpienia. W ten sposób będą umieli nad nimi zapanować.
Umiejętność zapanowania nad tym co zachodzi w nas samych ,
może być potężnym narzędziem w walce z wszelkimi
przewlekłymi dolegliwościami.
Badania wykazały , że trening MBSR , wzmocniony
medytacją nad przyjmowanym w danej chwili posiłkiem,
pomógł zmniejszyć liczbę napadów objadania się.
Ta metoda pozwala nam porzucić stare, nieustannie
powtarzane wzorce. Chodzi o zmianę sposobu myślenia,
szczególnie pomocną w leczeniu depresji, kiedy chory wciąż
wraca do spraw, od których nie może uciec.
Zaleca się pacjentom, by bez oceniania śledzili własne
przygnębienie i smutek. Wyniki badań osób mających za sobą
okresową depresję okazały się zaskakujące:
u 66% pacjentów stosujących trening
nie stwierdzono – w ciągu roku nawrotów choroby.
CLAUDIA KALB
„PRZEBACZ I ZACZNIJ ŻYĆ”
Umiejętność odpuszczania win jest nie tylko chrześcijańską
cnotą. To również świetne lekarstwo.
Uporczywa niechęć do wybaczania jest częścią natury
ludzkiej.. Niechęć ta ma niekorzystny wpływ nie tylko na
naszą psychikę , ale również i zdrowie fizyczne.
W pewnym sensie wybaczanie jest
najbardziej samolubną rzeczą, jaką możemy dla siebie
zrobić- mówi Dean Ornish.
Umiejętność wybaczania zmniejsza stres, jaki fundujemy
naszemu organizmowi, pielęgnując w sobie nienawiść i
zawziętość wobec drugiego człowieka. Ta swoista mieszanka
goryczy , złości, wrogości , nienawiści, .niechęci i
strachu ( uczuć związanych z tym, że znów zostaniemy
zranieni lub upokorzeni) wpływa niekorzystnie na procesy
fizjologiczne zachodzące w naszym organizmie.
Przebaczenie – zdaniem
Charlotte van Oyen Witvliet , prowadzącej badania w Hope
College w Holland w stanie Michigan –
powinno stać się postawą życiowa,
wryć się na stałe w naszą osobowość, a nie być jedynie
odpowiedzią na określone zniewagi.
Wybaczanie jest procesem wielce skomplikowanym, wyróżnia
przebaczanie decyzyjne (umowa o pojednaniu zawarta
pomiędzy osobą znieważoną a znieważającą) oraz emocjonalne
( stan wewnętrznej akceptacji)
Przebaczanie oczywiście nie oznacza omijanie zasad
sprawiedliwości czy próby przypodobania się ludziom,
którymi mamy pełne prawo pogardzać. Wśród licznych emocji,
doświadczanych przez nas każdego dnia, jest też miejsce na
wściekłość, jednak uczucie to nie powinno rządzić naszym
życiem. – Dla mnie słowo „przebaczyć
„ znaczy po prostu odpuścić sobie. To nie ma nic
wspólnego z usprawiedliwianiem drugiej osoby , godzeniem
się z kimś, wybaczaniem komuś jego zachowania – mówi
Ornish. Przebaczając dajemy ujście
cierpieniu.
Dr Hallowel radzi , by szukać siły
do wybaczania u przyjaciół i terapeutów. Podkreśla , że
uczucie to trzeba w sobie pielęgnować. Stoi ono bowiem w
sprzeczności z naturalną tendencją człowieka do szukania
zemsty i dochodzenia sprawiedliwości. Jego zdaniem
pomocna też może być modlitwa.
Papież Jan Paweł II znalazł tę siłę w wierze gdy zaniósł
przebaczenie do celi Mehmeta Ali Agcy. W ten sposób dał
przykład nam wszystkim – uczynił to bowiem świadomie.
Niezależnie od tego czy odwołamy się do chrześcijańskiej
idei miłosierdzia, psychologii klinicznej ,czy do zasad
leżących u podstaw konfucjanizmu, przesłanie będzie to
samo.. Jeśli ktoś chce poświęcić życie na szukanie zemsty,
niech najpierw wykopie dwa groby: dla siebie i wroga –
podsumowuje dr Edward M. Hallowell.
JORDANA LEWIS, JERRY ADLER
„STANY ODMIENNE”
Wprowadzanie w trans przez wieki było jarmarczną rozrywką.
Dziś hipnoza pozwala leczyć między innymi uzależnienia,
bezsenność i nerwice.
Przez długi czas hipnozę traktowano jako coś w rodzaju
rozrywki, tymczasem jest skutecznym narzędziem w leczeniu
wielu dolegliwości, od stanów lękowych po uporczywe bóle.
W powszechnym przekonaniu hipnoza odbiera człowiekowi
władzę nad tym, co robi. Tymczasem jest odwrotnie: uczy
panowania nad czynnościami naszego organizmu i wrażeniami,
które wydawały się poza naszą kontrolą – mówi prof. David
Spiegel, psychiatra z wydziału medycyny na Uniwersytecie
Stanforda.
Jak wyjaśnia Spiegel, hipnoza jest sztucznie wywołanym
stanem umysłu, umożliwiającym zmianę sposobu postrzegania
i przetwarzania rzeczywistości dzięki silnemu skupieniu
uwagi.
Lekarz zwykle wprowadza pacjenta w stan hipnozy, prosząc,
by ten wyobraził sobie, że znajduje się w bezpiecznym i
wygodnym miejscu. Następnie podaje badanemu konkretne
sugestie, mające na celu usunięcie dolegliwości – np.
hokeiście cierpiącemu na bolesne Skórcze mięśni grzbietu
mówi: gdy dotknę twoich pleców, mięśnie się rozluźnią. Na
koniec badania hipnotycznego pacjent wybudzony z transu
uczy się jak ma za pomocą autohipnozy odnawiać i
podtrzymywać efekt terapeutyczny.
Korzystne skutki mogą utrzymywać się latami. Innym
popularnym zastosowaniem hipnozy jest leczenie nałogów, m.
in. alkoholowego czy tytoniowego. Doktor Andrzej
Kaczorowski z Centrum Medycyny Naturalnej
we Wrocławiu, stosuje tę metodę do
leczenia dolegliwości o podłożu psychosomatycznym:
depresji, manii (np. uzależnienia od hazardu, gier
komputerowych czy Internetu), bezsenności, nerwic,
otyłości, anoreksji i bulimii. Jego zdaniem można też
dzięki niej poprawić koncentrację i pamięć.
W kilku eksperymentach za pomocą tomografii pozytonowej
(PET) obserwowano reakcje w mózgach osób poddanych
hipnozie. Okazało się, że sugestia wpływała nie tylko na
subiektywne wrażenia badanych, lecz zmieniała także
ukrwienie okolic mózgu odpowiedzialnych za np. odczuwanie
bólu ( zwiększenie odporności na ból).
DAVID NOONAN |